Kamila Mytyk

pisarka, dziennikarka, redaktor naczelna portalu Z Ekspertem O Dzieciach

Kamila Mytyk - zdjęcie

  Prywatnie   jestem żoną i mamą dwóch uroczych szkrabów. Moja rodzinka jest inspiracją i pierwszymi odbiorcami tekstów. Szczególną krytykę przechodzą bajki. Synek raz zmienił nawet tytuł. Miał być “Bary i tajemniczy gość”, ale stwierdził, że “tajemniczy gość jest zanudzająco często” więc powstał “Bary na tropie tygrysa”. Dzięki, kocham Was!

  Zawodowo   jestem biegającą z wywiadu na wywiad dziennikarką, piszącą wieczorami… no dobra, najchętniej nocą, kiedy wszyscy wokół już śpią. 

Swoje pierwsze kroki w dziennikarstwie stawiałam jeszcze w trakcie nauki w liceum. Później publikowałam w kilku lokalnych tytułach, aby ostatecznie zamienić dziennikarstwo informacyjne i prasowe na pracę nad własnym tytułem w sieci. Narodziny synka stały się inspiracja do stworzenia portalu, który przynosi rzetelną i konkretną wiedzę rodzicom, a dziesiątki wywiadów ze specjalistami, zaowocowały publikacją dwóch poradników w tematyce dziecięcej. Równolegle z książkami dla dorosłych, napisałam także kilka książeczek dla dzieci. 

  Pasja?   Harcerstwo i podróże, czasem tylko te małe, a bywa że i te duże. 

Harcersko jestem już tylko rzecznikiem prasowym hufca. Tylko, bo to zajęcie bez tego, co najfajniejsze, czyli obozów, ognisk i nocnych gier terenowych, ale kto wie, może jeszcze i do tego kiedyś wrócę. Ta pasja także zaowocowała powstaniem książki – “Wapienica we wspomnieniach”. Ta publikacja to zbiór wspomnień, anegdotek i sentymentalnych podróży w czasie wielu harcerzy i sympatyków ZHP. To książka, która połączyła pokolenia i w jednym miejscu zatrzymała na zawsze setki wspomnień i przygód.
Dawno temu natomiast zakochałam się w górach, uwielbiam wakacje pod namiotem, ogniska i swobodę…

Kamila Mytyk - zdjęcie

  W wyobraźni  , szczególnie podczas spacerów w towarzystwie dobrej muzyki, bywam kimś zupełnie innym, ale o tym opowiem innym razem, kto wie, może w kolejnej książce. 

Lubię ludzi, lubię ich słuchać, czerpać inspiracje, zachęcać do rozmów i uczyć się od każdego. Dlatego kocham tę część mojej pracy, która zakłada spotkanie z drugim człowiekiem.

Z pisaniem bywa różnie. Czasem słowa wyskakują na ekran niemalże bez spacji, a czasem długo patrzę na białą stronę. W takich sytuacjach, kiedy pojawiają się pierwsze symptomy śnieżnej ślepoty, zmuszam się do napisania pierwszego zdania. Zazwyczaj później je kasuję. Przy braku weny, statystycznie siódme pierwsze zdanie zostaje. Po pierwszym na ogół nie mam już problemu, świat dookoła znika i zostajemy sami, tylko ja i historia, którą zaczynam opowiadać…   Tak, kocham pisać.